Najciekawsze atrakcje powiatu głogowskiego
Powiat głogowski zaskakuje, kiedy zaczyna się go poznawać „od dołu”, nie tylko przez pryzmat samego Głogowa, ale przede wszystkim dzięki mniejszym miastom i wsiom, które kryją w sobie często bardzo kameralne, nieoczywiste miejsca. To właśnie tam czekają najciekawsze niespodzianki – zarośnięte parki pod dworami, małe kościoły z długą historią, dzikie zakola Odry i leśne ścieżki, z których korzystają głównie lokalni mieszkańcy. Z czasem okazuje się, że powiat głogowski to raczej mozaika małych światów niż jednolity region, a największą przyjemność daje przemieszczanie się między nimi, powoli odkrywając kolejne detale i historie. Wrażenie robi to szczególnie mocno, gdy po intensywnym zwiedzaniu Głogowa przychodzi moment, żeby skręcić z głównych dróg i zobaczyć, jak żyje się „tuż obok” – w Jerzmanowej, Jakubowie, Kotli czy Żukowicach.
Głogów

Zamek Książąt Głogowskich
Zamek Książąt Głogowskich to miejsce, w którym historia powiatu układa się w namacalną opowieść – od piastowskiej warowni po muzeum z nowoczesnymi wystawami. Ceglane mury, stojące dziś spokojnie nad Odrą, pamiętają czasy, gdy zamek był ważnym punktem obronnym, a miasto funkcjonowało jak twierdza z prawdziwego zdarzenia. Wejście na dziedziniec daje przyjemne poczucie odcięcia od współczesnego zgiełku – czuć tu grubość murów i ciężar wieków, ale jednocześnie nie ma muzealnego zadęcia. W środku można zobaczyć zbiory archeologiczne, stare mapy i przedmioty codziennego użytku, które pokazują, jak ten fragment Dolnego Śląska wyglądał zanim pojawiły się fabryki i bloki. Największe wrażenie robi wieża, z której rozpościera się widok na Odrę, ruiny i odbudowaną część miasta, dzięki czemu łatwo ułożyć sobie w głowie panoramę Głogowa z różnych epok. To miejsce, do którego dobrze się wraca – raz dla samych wnętrz, innym razem dla atmosfery murów i spaceru wokół zamkowego wzgórza.
Ruiny kościoła św. Mikołaja
Ruiny kościoła św. Mikołaja w centrum Głogowa to jedno z tych miejsc, które zostają w pamięci na długo po wyjeździe z miasta. Ceglane ściany, otwarte ku niebu, tworzą niezwykłą przestrzeń – niby kościelne wnętrze, ale jednocześnie dziedziniec na świeżym powietrzu, w którym każda szczelina w murze jest śladem po wojennej katastrofie. Z bliska widać różne etapy budowy i zniszczeń: starsze partie cegły, późniejsze przemurowania, zarysy dawnych sklepionych naw. To miejsce ma w sobie coś z monumentu, ale bez patosu – po prostu pokazuje, jak wygląda miasto, które nie zdecydowało się wszystkiego odbudować na nowo. Gdy odbywają się tu koncerty albo wydarzenia, ruiny zmieniają się w scenę, a dźwięk odbija się od ścian dokładnie tak, jak można by się po gotyckiej świątyni spodziewać. Najmocniej działa jednak zwykła chwila ciszy, gdy po prostu siada się na ławce w pobliżu i patrzy na poszarpane krawędzie murów.
Jerzmanowa

Kościół filialny w Jerzmanowej
Jerzmanowa z zewnątrz może wyglądać jak zwykła, spokojna wieś, ale wystarczy podejść bliżej kościoła filialnego, by poczuć, że to miejsce ma za sobą długą historię. Niewielka, gotycka świątynia, skromna i pozbawiona rozmachu wielkomiejskich kościołów, kryje w sobie urok architektury budowanej z myślą o lokalnej wspólnocie. Grube mury, proste okna i skromna wieża tworzą bryłę, która świetnie wpisuje się w krajobraz pól i niskiej zabudowy. W środku dominuje drewno i kamień, a dekoracji jest tyle, ile potrzeba, by miejsce zachowało sakralny charakter, nie tracąc przy tym wiejskiego klimatu. Spacer wokół kościoła pozwala zauważyć detale, które często umykają na pierwszy rzut oka – stare nagrobki, fragmenty dawnych ogrodzeń, ślady po wcześniejszych przemurowaniach. To bardzo dobra ilustracja tego, jak wyglądały wiejskie świątynie na Dolnym Śląsku zanim w okolicy pojawiła się nowoczesna zabudowa. Tutaj znajdziesz więcej informacji.
Zespół pałacowo‑parkowy w Jerzmanowej
Pałac w Jerzmanowej i otaczający go park to przykład miejsca, gdzie dawna rezydencja szlachecka i współczesne życie wsi funkcjonują obok siebie w zaskakująco naturalny sposób. Sam pałac, choć nie należy do najbardziej znanych obiektów Dolnego Śląska, ma w sobie sporo klasy – bryła z elementami historyzmu, wysokie okna i wyraźny podział na część reprezentacyjną oraz gospodarczą. Największą niespodzianką jest jednak park: stare drzewa, alejki, polany, które aż proszą się o długi, niespieszny spacer. Miejsce to pozwala wyobrazić sobie czasy, gdy Jerzmanowa funkcjonowała jako niewielkie centrum majątku ziemskiego, a codzienne życie koncentrowało się właśnie wokół pałacu. Dzisiaj jest tu spokojniej, bardziej zwyczajnie, ale ten nastrój tylko dodaje rezydencji autentyczności – nie ma tłumów, straganów ani wielkich tablic, jest za to poczucie, że odkrywa się coś trochę „poza głównym nurtem”.
Żukowice

Kościół w Żukowicach
Żukowice kojarzą się wielu osobom z terenami poprzemysłowymi, ale kiedy wjeżdża się do wsi, uwagę szybko przyciąga kościół stojący na lekkim wyniesieniu. To kolejny przykład wiejskiej świątyni, która nie potrzebuje spektakularnej architektury, by zrobić wrażenie – wystarczą proporcje, mury i kontekst. Otoczenie kościoła jest spokojne, z niewielkim cmentarzem i kilkoma drzewami, które w ciepłych miesiącach tworzą nad budynkiem naturalną ramę. Wejście do środka zmienia perspektywę: nagle wie się, że to miejsce było przez wieki jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla mieszkańców okolicy. Skromny wystrój pozwala skupić się na samej przestrzeni – na tym, jak światło rozkłada się na ścianach, jak brzmią kroki na posadzce i jak cienka jest granica między tym, co sakralne i codzienne w wiejskim życiu. To dobry przystanek w trasie po mniej oczywistych miejscach powiatu. Dowiedz się więcej.
Podsumowanie
Powiat głogowski najlepiej odkrywać kawałek po kawałku, łącząc miejskie zwiedzanie Głogowa z włóczeniem się po wsiach, lasach i nadodrzańskich zakątkach. Zamek, Ostrów Tumski i ruiny św. Mikołaja układają się w silne, historyczne trio, ale dopiero Jakubów ze swoim sanktuarium i źródełkiem, Buczyna Jakubowska, Jerzmanowa z pałacem, Żukowice nad Odrą czy leśne okolice Kotli pokazują pełną mozaikę tego regionu. Właśnie te mniej oczywiste miejsca, często pozbawione rozbudowanej infrastruktury turystycznej, sprawiają, że wycieczka przestaje być prostym „odhaczaniem” atrakcji, a staje się osobistą opowieścią o spotkaniach z krajobrazem i historią. Powiat głogowski nie narzuca się na siłę – raczej daje się odkrywać we własnym tempie, nagradzając uważność i ciekawość, które wykraczają poza główne szlaki.
